Rozdział 3

     Wchodzę do mojego przedziału, kładę się na łóżko. Próbuję zasnąć, ale męczy mnie jedno: Gdzie jest Caleb? To pytanie przechodzi po mojej głowie wciąż i wciąż. Nie umiem się skupić...
     Budzę się oszołomiona. Ktoś puka do drzwi.
- Proszę! - mówię lekko ospałym głosem.

Rozdział 2

     Uświadamiam sobie, że już nigdy nie zobaczę ojca... Strażnicy pokoju karzą nam zejść ze sceny. Wieje lekki wiatr, który sprawia, że czuję się nieswojo. Nikt nie będzie za mną tęsknił, a wszyscy których kocham, przepadli.
     Ukradkiem oka spoglądam na uchylone sąsiednie drzwi. Widzę rozpacz opiekunów chłopaka. Widzę rozpacz oraz smutek. Użalam się nad sobą, widząc jak inni cierpią. Jestem cholernie przygnębiona. Ja nie mam już nikogo do stracenia, jestem starsza, a on? Ma tylko dwanaście lat... 

Rozdział 1

     Stąpam po jasnych kafelkach. Słychać wyłącznie telewizor.
- Proszę, nie zapomnieć o oglądaniu transmisji!
Dzisiaj ten dzień, najgorszy w roku. Nie tyczy się osób wybranych. Już 3 omijają mnie Igrzyska Głodowe. Szansa, abym wzięła udział jest jak jeden do reszty dziewczyn z siódemki. To porównanie, możliwe, że nie jest ambitne, ale jest prawdą.
     Ubieram granatową suknię sięgającą do kolan, czarne jak heban trzewiki. Schodzę powoli po schodach. Telewizor ścichł.

Rosie Shy

     Rosie Shy, dystrykt 7 - jeden z biedniejszych. Tutaj, w Panem nie ma miejsca na mnie. Dlaczego ja w ogóle dalej żyje? Dożynki ominęły mnie już 3 razy. Nie jestem ani ładna, ani wysoka. Jestem nikim. Nikt mnie nie zauważa, oprócz rodziny. Matka umarła na czarną ospę. Choroba zaatakowała dystrykt 3 lata temu. Od tego czasu nasza populacja nie umie się odbudować. Dzieci pracują od 6 roku życia, zarabiają mało. W tym ja.